Architektura po pandemii

W pandemicznej rzeczywistości, z jaką od ponad roku mierzy się cały świat, kluczową sprawą stało się uzyskanie dostępu do przestrzeni życiowej dającej swobodę i pozwalającej na komfortowe rozdzielenie życia prywatnego od zawodowego. Ma to szczególne znaczenie w sytuacji, kiedy praca zawodowa wykonywana jest w pomieszczeniach dotąd zarezerwowanych i zaprojektowanych do realizacji potrzeb ze sfery domowej. Wyzwania związane z pracą i nauką w trybie online przekładają się już teraz dość wyraźnie na trendy w zakresie budownictwa i architektury. O wpływie pandemii COVID-19 na tę sferę gospodarki rozmawiamy z dr Magdaleną Sobańską-Cwaliną z Instytutu Boyma.

TEKST: Beata Pałac – Dziennikarka z wieloletnim doświadczeniem. Śledzi i analizuje globalne trendy w gospodarce, ze szczególnym uwzględnieniem takich tematów, jak: zrównoważony rozwój, społeczna odpowiedzialność biznesu, transformacje gospodarcze. Prócz działalności dziennikarskiej zawodowo zajmuje się także praktyką zarządzania, kierując międzynarodowym zespołem osób.

Świat Drzwi: Jedną z mniej oczywistych konsekwencji pandemii, szczególnie fazy lockdownu, jest ostateczne przyjęcie do wiadomości przez właścicieli firm, iż przejście na tryb pracy zdalnej nie oznacza zmniejszenia poziomu efektywności pracy.

Dr Magdalena Sobańska-Cwalina, Instytut Boyma: Na skutek COVID-19 praca i nauka zagościły w naszych domach. Nie wiemy na jak długo, ale musimy być przygotowani na to, że podobne pandemie mogą nas dotknąć również w przyszłości. Zresztą gdyby nawet ich nie było, to zapewne w którymś momencie doszłoby do zmian dotyczących tego, w jaki sposób pracujemy. W ostatnich latach rynek pracy zdawał się nie nadążać za postępem, jaki dokonał się w zakresie cyfryzacji. Dobra architektura powinna wychodzić naprzeciw zachodzącym zmianom w funkcjonowaniu gospodarki, co więcej, z odpowiednim wyprzedzeniem je przewidywać.

Na zapotrzebowanie w zakresie przestrzeni pozwalającej na łączenie życia zawodowego i prywatnego stosunkowo szybko zareagował rynek nieruchomości. Z najnowszych analiz wynika, że obecnie największą popularnością cieszą się mieszkania z dużym balkonem bądź tarasem oraz te zlokalizowane na parterze z przynależnym ogródkiem. Znacząco wzrosło też zainteresowanie budownictwem jednorodzinnym, przy czym popyt na działki budowlane nie ogranicza się, jak wcześniej, wyłącznie do gmin bezpośrednio sąsiadujących z miastami. Czy koronawirus może stać się szansą dla mniejszych miejscowości w zakresie napływu nowych mieszkańców oraz rozwoju budownictwa jednorodzinnego?

Tak, ale pod pewnymi warunkami. Potrzebne są działania wielu podmiotów, m.in. pracodawców, administracji publicznej różnych szczebli, organizacji pozarządowych. Pracodawcy muszą przekonać się do tego, że praca zdalna może być dobrym rozwiązaniem. Praca tego typu wymaga stałego dostępu do internetu. Mniejsze ośrodki miejskie i wsie potrzebują nakładów inwestycyjnych, rozwoju infrastruktury, w tym telekomunikacyjnej. Niezbędne są działania dotyczące zapewnienia bezpieczeństwa cybernetycznego, jak również energetycznego. Brak działań na rzecz prowincji może przyczynić się do dalszego pogłębiania różnic rozwojowych. Szczególnie ważne będzie przeciwdziałanie wykluczeniu cyfrowemu osób zamieszkałych w mniejszych ośrodkach osadniczych. Potrzebna jest także kampania społeczna, która pokaże, że w małych miastach i na wsiach naprawdę można żyć i prowadzić działalność gospodarczą. Być może warto w stylu amerykańskim powołać instytut, fundację, którego celem statutowym byłoby działanie na rzecz przyciągania młodych ludzi do mniejszych miejscowości. Myślę, że doskonale stałoby się, gdyby te osoby nie tyle budowały od podstaw nowe domy, co remontowały, modernizowały obiekty już istniejące.

Jak epidemia koronawirusa zmieni według Pani spojrzenie projektantów oraz konsumentów na architekturę domów jednorodzinnych?

Wnętrza naszych domów muszą być dostosowane do tego, jak zmienił się świat. COVID-19, oprócz swojego tragicznego oblicza, jest jednocześnie niepowtarzalną szansą dla kreatywnych architektów, którzy będą umieli wyjść naprzeciw nowym potrzebom klientów. Niezbędne okazują się pomieszczenia, w których dzieci mogą się uczyć, a rodzice komfortowo pracować. Miejsca do pracy i nauki powinny być dobrze wyciszone, doświetlone, najlepiej, aby miały duże okna z widokiem na zieleń. Dla rodziców, którzy mają pod opieką dzieci w wieku szkolnym i pracują równolegle z ich zajęciami on-line, ważna jest cisza, ale też możliwość ich obserwacji. W czasie epidemii konsumenci wolą robić zakupy rzadziej, ale kupować więcej towarów, tak, aby wystarczyły na dłużej. W związku z tym potrzebują większych przestrzeni do przechowywania zakupów.

Czy fakt, że podstawowe zasady wprowadzone w okresie epidemii, takie jak częsta dezynfekcja rąk czy zachowywanie dystansu, zostaną z nami na dłużej, może mieć przełożenie na trendy w zakresie architektury, w tym naszych wnętrz?

Względy higieny sprawiają, że do łask powinny wrócić przedsionki, w których wygodnie można się rozebrać z ubrania, w którym przebywaliśmy w przestrzeni publicznej i założyć strój domowy. Zapewne w pobliżu wejścia powinniśmy mieć możliwość umycia rąk bądź dezynfekcji innego rodzaju. Na świecie pojawiają się również głosy, że powinno stosować się takie rozwiązania, które umożliwią umycie rąk jeszcze przed wejściem do naszego domu. Kolejną kwestią jest otoczenie domów. COVID-19 spowodował, że jak nigdy wcześniej zaczęto zwracać uwagę na kwestię samowystarczalności. Przydomowe ogródki, szklarnie, własne niezależne źródła wody dla wielu osób stają się ważniejsze niż wcześniej. Prywatna działka, na którą bezpiecznie możemy wyjść i pooddychać świeżym powietrzem, staje się dobrem niezwykle pożądanym, szczególnie przez osoby dotychczas mieszkające w blokach. Jestem przekonana, że konsumenci staną się bardziej wymagający niż przed pandemią.

Magdalena Sobańska-Cwalina
– doktor nauk ekonomicznych (temat rozprawy doktorskiej: „Instytucjonalne uwarunkowania działalności polskich przedsiębiorstw przemysłu materiałów budowlanych na rynkach wschodnich”). Absolwentka Szkoły Głównej Handlowej (studiów doktoranckich w Kolegium Gospodarki Światowej oraz magisterskich na kierunkach Gospodarka Przestrzenna oraz Stosunki Międzynarodowe). W przeszłości wielokrotna przedstawicielka resortów transportu, budownictwa i infrastruktury podczas posiedzeń komisji międzyrządowych
ds. współpracy gospodarczej, obecnie ekspert Instytutu Boyma.

To właśnie bezprecedensowe otwarcie możliwości wykonywania obowiązków zawodowych z dowolnego miejsca w kraju sprawia, że coraz większa liczba osób rozważających zakup nieruchomości wykazuje zainteresowanie budową własnego domu. W jaki sposób pandemia wpływa na zmianę w sposobie postrzegania przestrzeni wokół nas?

Na skutek pandemii okazało się, że to, gdzie i jak mieszkamy, ma bardzo duże znaczenie. Już podczas wiosennej akcji „Zostań w domu” widać było, że dla osób mieszkających w ciasnych mieszkaniach w blokach ten czas był niezwykle trudny. Teraz już wiemy, że przestrzeń wokół nas powinna pozwalać nam na komfortową pracę, naukę, wypoczynek, w tym ten aktywny i na świeżym powietrzu. Epoka, w której dom służył głównie do noclegu, zdaje się kończyć. Tego faktu nie można ignorować i żyć tak, jakby nic się nie stało.

W jaki sposób pandemia może wpłynąć na planowanie przestrzenne w skali lokalnej, a nawet krajowej, w tym na architekturę budynków, ich wnętrz?

Planowanie przestrzenne powinno odpowiadać temu, jak funkcjonuje gospodarka. Wraz z industrializacją ludzie zaczęli się przeprowadzać ze wsi do miast, w których pracowali w fabrykach. Dziś ważną rolę odgrywają usługi, a wiele zajęć zawodowych z powodzeniem wykonuje się zdalnie. On-line można obejrzeć filmy, porozmawiać ze znajomymi, zrobić zakupy, a nawet odbyć wizytę u lekarza, jeżeli nie musimy mieć z nim osobistego kontaktu. Model planowania przestrzennego, który przyjmował, że mieszkamy w ciasnych mieszkaniach w budownictwie wielorodzinnym i dojeżdżamy do pracy w centrum miasta, był właściwy kilkadziesiąt lat temu, ale teraz staje się przestarzały. Myślę, że nie warto wierzyć w to, że gdy pandemia minie, wszystko wróci do normy. Będzie dla nas wszystkich bezpieczniej i w ostatecznym rozrachunku racjonalniej ekonomicznie, jeżeli zawczasu pogodzimy się ze zmianami. Chociażby z tym, że niektóre powierzchnie biurowe czy sklepy wcale nie muszą dłużej nimi być.

Jakie warunki muszą według pani zostać spełnione, by mogło dojść do takiej zmiany?

Potrzebna będzie elastyczność dotycząca sposobów wykorzystywania budynków. Większość z potrzeb życia codziennego powinno się móc realizować w niewielkiej odległości od domu, dojść pieszo lub dojechać rowerem. Zagadnienie wpływu pandemii na planowanie przestrzenne oraz architekturę jest niezwykle szerokie i zapewne moglibyśmy o nim długo opowiadać. Wszystkich zainteresowanych tym wątkiem serdecznie zachęcam do zapoznania się z numerem 3 (5) /2020 Kwartalnika Instytutu Boyma, w którym analizuję tę kwestię przez pryzmat opinii ekspertów zagranicznych. Ww. publikacja jest dostępna na stronie

www.instytutboyma.org/pl w zakładce publicystyka.

Dziękuję za rozmowę.

Rozmawiała Beata Pałac